środa, 12 października 2016

Plantae carnivorae - Rośliny mięsożerne

                                                        Rośliny mięsożerne stanowią jedną z najbardziej fascynujących i wyjątkowych grup w całym królestwie flory, wywołując ogromne zainteresowanie zarówno wśród naukowców, jak i domowych hodowców. Ich unikalność polega na odwróceniu klasycznych ról w przyrodzie - te niezwykłe rośliny potrafią wabić, chwytać, uśmiercać, a następnie trawić drobne owady, skorupiaki i płazy, aby pozyskać z nich drogocenne związki azotu. Zdolność ta rozwinęła się u nich 

Dionaea - Muchołówka - Venusvliegenvanger   ( foto )
            Dionaea muscipula - Muchołówka amerykańska 

w toku ewolucji jako genialna odpowiedź na ekstremalnie trudne warunki środowiskowe, w których żyją w naturze. Zasiedlając ubogie, kwaśne lub wybitnie jałowe podłoża, gdzie tradycyjne gatunki nie miałyby szans na przetrwanie, rośliny te zostały zmuszone do poszukiwania alternatywnych źródeł składników odżywczych. 
                                                    W drodze trwającej miliony lat adaptacji każda z nich wykształciła unikalne cechy morfologiczne i zmodyfikowane liście pułapkowe, które w zgoła odmienny, wyspecjalizowany sposób ułatwiają im sprawne schwytanie i unieruchomienie ofiary. Wśród domowych kolekcji i profesjonalnych hodowli głównymi bohaterami tej grupy są reprezentanci o skrajnie różnych strategiach 'łowieckich', tacy jak dzbanecznik, kapturnica purpurowa, muchołówka amerykańska oraz rosiczka. 
Dzbanecznik wykształcił pasywne pułapki dzbanowe na końcach liści, wypełnione płynem trawiennym, do których owady wpadają skuszone śliskimi krawędziami. 
Kapturnica purpurowa działa na podobnej zasadzie, wykorzystując pionowe, rurkowate liście-dzbanki z systemem włosków skierowanych w dół, które uniemożliwiają ofierze ucieczkę. 
Z kolei muchołówka amerykańska, to ikona aktywnych pułapek, posiadająca błyskawicznie zatrzaskujące się blaszki liściowe, które reagują na dotknięcie włosków czuciowych. 
Całość tego drapieżnego zestawienia zamyka 'subtelna' rosiczka, stosująca pułapki lepowe; jej liście pokryte są gęstymi włoskami z lśniącymi kroplami lepkiej cieczy, która działa na owady jak silny klej, uniemożliwiając im jakikolwiek ruch.

Drosera - Rosiczka - Zonnedauw ( foto )

                                                    Warto uzupełnić ten temat o dwa bardzo ważne i unikalne aspekty, które stanowią absolutny fundament sukcesu w domowej hodowli tych 'drapieżnych' okazów. Najważniejszą i bezkompromisową zasadą w opiece nad roślinami mięsożernymi jest kategoryczny zakaz podlewania ich tradycyjną wodą z kranu czy nawet wodą przefiltrowaną przez domowe dzbanki. Ponieważ w naturze gatunki te wyewoluowały na podłożach skrajnie ubogich w minerały, ich system korzeniowy jest niezwykle wrażliwy na obecność wapnia, magnezu oraz soli mineralnych. Podlanie muchołówki, rosiczki czy kapturnicy zwykłą „kranówką” bardzo szybko doprowadza do nieodwracalnego zasolenia podłoża, co skutkuje błyskawicznym spaleniem delikatnych korzeni, czernieniem pułapek i obumarciem całej rośliny. Do ich nawadniania należy używać wyłącznie wody destylowanej, demineralizowanej lub czystej deszczówki, utrzymując podłoże w stanie stałej, wysokiej wilgotności, najlepiej poprzez ciągłe dolewanie wody do podstawka metodą przez podsiąk. Jedynym wyjątkiem w tej grupie jest dzbanecznik, który preferuje podlewanie od góry i stale wilgotne, ale nie stojące w wodzie podłoże.
                                              Kolejnym kluczowym zagadnieniem jest całkowite obalenie mitu o konieczności regularnego dokarmiania oraz bezwzględny zakaz stosowania tradycyjnych nawozów ogrodniczych. Powszechnym błędem początkujących pasjonatów jest próba zasilania tych roślin płynnymi odżywkami do kwiatów doniczkowych, co dla mięsożerców okazuje się dawką 'zabójczą', jako że ich korzenie fizjologicznie nie są przystosowane do pobierania składników odżywczych z gleby. W warunkach domowych rośliny te wcale nie potrzebują regularnych dostaw żywych owadów do przetrwania, ponieważ podstawową energię do życia czerpią z klasycznego procesu fotosyntezy. Złapana raz na kilka tygodni mucha czy komar stanowią dla nich jedynie naturalny suplement diety, który stymuluje szybszy wzrost, jednak jego brak w niczym roślinie nie zagraża. Kategorycznie nie wolno również wrzucać do pułapek ludzkiego jedzenia, w szczególności surowego mięsa czy wędlin, ponieważ zawarte w nich tłuszcze i konserwanty nie zostaną strawione, lecz wywołają gnicie organów łownych i infekcje całego okazu.

Nepenthes - Dzbanecznik   ( foto )











Sarracenia purpurea - Kapturnica purpurowa - Paarse trompetbekerplant   ( foto ) 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz